20:15

Ulubiona jesienna sukienka w innej roli

Ulubiona jesienna sukienka w innej roli

Hej!
Od wczoraj zastanawiam się nad pewną kwestią, a mianowicie czy warto jest dawać od siebie więcej niż musimy. Zgaduję, że większość od razu odpowie, że tak, że warto, bo często wtedy również na tym zyskujemy. Wszystko fajne, ale... czy ten zysk pojawia się zawsze? I czy na serio w tym dawaniu z siebie więcej, chodzi o sam zysk czy o coś innego?


Sama z siebie daję więcej, kiedy widzę ku temu sens i przez sens nie rozumcie proszę jakiś profitów. A widzę go w ludziach, na których mi zależy, w rzeczach, które lubię, w czynnościach, które przybliżają mnie do jakiegoś celu. Daję więcej niż muszę w związku, w sytuacjach zawodowych, czy rodzinie. I cieszy mnie to, że ludzie jakoś dostrzegają moje zaangażowanie i powiedzą nawet krótkie dziękuję. A jeśli tego nie zrobią... to trudno. Ważne, że mnie dało to jakąś radość.


Ogólnie zachęcam Was do dawania z siebie dużo przy każdej okazji. Na studiach, w pracy, w kontaktach towarzyskich, ale uważajcie, żeby nie obróciło się to przeciwko Wam. Ja już obserwowałam kilka takich sytuacji. Ktoś wyjątkowo wyróżniał się zaangażowaniem na uczelni, a potem... wykładowcy wypieli się na tą osobę. Ktoś pomagał dookoła wszystkim, a gdy sam potrzebował pomocy, musiał radzić sobie sam. Ktoś wykazywał się w pracy, a ostatecznie przegrał, bo zdecydowały układy.


Dzisiejszy strój to wynik upodobania do noszenia sukienek. Spódnica, którą widać na dzisiejszych zdjęciach, jest tak naprawdę sukienką. Mogliście ją oglądać np. tutaj lub tutaj. Chciałam jednak ograć ją troszeczkę inaczej i wymyśliłam, że dobrze sprawdzi się z ciepłym swetrem i zamszową kurteczką. Całość chciałam utrzymać w jesiennej kolorystyce, czyli pobawić się beżami, brązami, trochę szarością, zielenią i czernią. Dołożyłam też czapeczkę. Nie wiem jak Wam, ale mnie bez czegoś na głowie jest po prostu zimno.




 sukienka - second hand
sweter - New Yorker
kurtka - House
buty - second hand
czapka - second hand
torebka - no name


Pozdrawiam serdecznie!

21:55

Pomarańczowa marynarka

Pomarańczowa marynarka

Hej!
Moje przeziębienie powoli odpuszcza. Przybywa mi za to obowiązków, na które tak czekałam od początku czerwca. Lubię, kiedy się dzieje, chociaż czasem ciężko mi wszystkie obowiązki odpowiednio zorganizować, aby znaleźć i trochę czasu wolnego dla siebie.

Powiem Wam, że ostatnio często słyszę pytania, co dalej zamierzam robić. Co ze studiami? Co z pracą? A ja odpowiadam, że zobaczymy, jak będzie. Ale jak to zobaczymy? Toć zaraz październik! Słyszę w odpowiedzi. Owszem, ale co z tego. Ostatnio niczego nie planuję, bo nauczyłam się, że życie często wszystko weryfikuje. Zmienia często o 180 stopni, to co sobie ułożyłam w głowie. Postanowiłam więc iść z prądem i czekać na okazje.


 A dzisiaj rozweselam szarość panującą za oknem przy pomocy pomarańczowej marynarki. Kolor zdecydowanie zwraca uwagę. Moją przykuł od razu. Dobrałam do niej standardowe tło, czyli czarne spodnie i białą koszulę, a kropeczką na i jest kapelusz. Nie mogłam się doczekać, kiedy znowu wyciągnę go z szafy. Uważam, że kapelusze to świetne dodatki. Każdej nawet najzwyklejszej stylizacji dodają odrobiny smaczku i czegoś takiego... wyjątkowego.


marynarka - second hand
koszula - @
spodnie - Sinsay
buty - second hand
torebka - Sinsay 
 


Pozdrawiam serdecznie!

23:07

Maseczki Ziaja

Maseczki Ziaja

Hej!
Jakiś czas temu obiecałam Wam recenzję maseczek. Pomysł ogólnie spotkał się z pozytywnym odbiorem, więc w końcu postanowiłam się zabrać i stworzyć chociaż pierwszy wpis. Postanowiłam zacząć od maseczek Ziaji, bo ich zużyłam najwięcej, więc chyba mogę je Wam całkiem dobrze przedstawić.


Na pierwszy rzut idzie maska regenerująca z glinką brązową. W jej składzie znajdziemy olej canola, glicerydy kokosowe, prowitaminę B5, witaminę E, proteiny ze słodkich migdałów, no i oczywiście glinkę brązową. Ta mieszanka ma nam zapewnić przyspieszoną regenerację skóry, wygładzenie zmarszczek, zmiękczenie naskórka, odżywienie skóry, czy ochronę warstwy lipidowej naskórka. Brzmi fajnie, prawda? A jak jest w rzeczywistości?


 Może wszystkie obietnice nie zostały spełnione, ale maseczka sprawdza się bardzo dobrze. Faktycznie odżywia naskórek i wspomaga regenerację. Nie wywołała u mnie żadnych niepożądanych efektów ubocznych, mimo że czasem ciut dłużej trzymałam ją na twarzy. Łatwo się aplikuje i ładwo zmywa. Używam do tego gąbeczki Calypso (przypomina wafel). Po użyciu skóra jest delikatna i wyraźnie zregenerowana.


Maseczka oczyszczająca z szarą glinką przeznaczona do cery tłustej i trądzikowej. W składzie poza glinką znajdziemy kompleks proteinowo-cynkowy, prowitamina B5 i alantoinę. Maseczka ma nam zapewnić normalizację pracy gruczołów łojowych, złagodzenie podrażnień skóry, regenerację nawilżenie oraz ochronę przed utratą wody.
 

Zdradzę Wam, że jeśli chodzi o maseczki oczyszczające to należy ona do grona 3 moich ulubionych. Po kilku aplikacjach naprawdę widzę różnicę w wyglądzie mojej twarzy, która jest bardzo kapryśna. Widzę, że nawilża i zapobiega utracie wody, a wypryski znikają szybciej i nie pojawiają się tak na twarzy jak wcześniej. Nie czuję po aplikacji ściągnięcia, wprost przeciwnie. Skóra wydaje się być odżywiona.
 

Na koniec maseczka oczyszczająco-ściągająca z oliwką. Ukryto w niej wyciąg z liści zielonej oliwki i dermobazę koalinowo-cynkową. Składniki wchłaniają nadmiar sebum, zwężają pory i zapobiegają utracie wody. Poza tym odświeżają i wzmacniają skórę.


Ta maseczka też przyjemnie się u mnie sprawdza, jednak nie daje takich efektów jak poprzednia. Łatwo się ją zmywa i aplikuje. Nie pozostawia nieprzyjemnego ściągnięcia skóry ani też nie zapycha. Słabiej sprawdza się w walce z niedoskonałościami, ale dobrze wspomaga nawilżenie skóry.

Ogólnie jak najbardziej polecam Wam ziajkowe maseczki. Są tanie, dostępne praktycznie w każdej drogerii, czy większym supermarkecie, a poza tym dobrze się sprawdzają, więc możecie mieć pewność, że nie wyrzucicie pieniędzy w błoto.

A jaka jest Wasza opinia na ich temat? 
Pozdrawiam serdecznie!

19:00

Cytrynkowa sukienka i dżinsówka

Cytrynkowa sukienka i dżinsówka

Hej!
Myślałam, że blog na póki co popadnie w śpiączkę, a wszystko przez koszmarną pogodę i moje przeziębienie. Na szczęście udało mi się znaleźć coś w folderze ze zdjęciami.
Powiem Wam, że w weekend spostrzegłam pewną ciekawą rzecz. Podczas kolacji u mojej rodziny nie był poruszany jakże popularny dla większości Polaków temat pieniędzy. Zdziwiło mnie to, bo dorośli zwykle o tym prawią. Jak jest źle, jak mało się zarabia, jak wszystko drożeje. Oni tego nie robili. Mówili dużo o swoich planach, dniu codziennym, czy wspominali dzieciństwo. Powiem Wam, że pasowało mi to. Tematy lekkie, przyjemne, po których nikt nie robi się przygnębiony.


Pieniądze są oczywiście rzeczą ważną w życiu, ale wydaje mi się, że nie powinien być to temat dyskusji przy kolacji. Czemu? On często wywołuje kłótnie i sprawia, że dobry humor w mig się ulatnia. Wydaje mi się, że skoro ludzie spotykają się ze sobą, to powinni mieć i inne tematy do rozmowy. Może jakieś plany na wakacje? Szkoła? Zakupy? Sport. Jest ich masa, a to tylko najpopularniejsze. Jak to jest więc możliwe, że mimo wszystko ostatecznie i tak zbaczamy na zarobki i wydatki?




sukienka - sklep internetowy 
kurtka - Wrangler (second hand) 
buty - born2be
torebka - natura 
 

Pozdrawiam serdecznie Kochani!

12:15

Podsumowanie wakacji 2017

Podsumowanie wakacji 2017

Hej!
Podsumowałam już wakacyjne stylizacje, więc pora podsumować same wakacje. W moim przypadku trwały one prawie 4 miesiące. Tym razem nie pojechałam nigdzie na dłużej, ale zaliczyłam za to kilka krótszych wycieczek i zobaczyłam w końcu miejsca, które od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie. Pozwólcie, że w kilku punktach opiszę Wam, jak te ciepłe miesiące mi minęły.

1. Zobaczyłam 3 nowe zamki: w miejscowości Oporów, w Łęczycy i Raciborzu.
2. Odwiedziłam rodzinę na drugim końcu Polski. Z niektórymi nie widziałam się około 15 lat!
3. Zaliczyłam dwa wesela i doszłam do wniosku, że do własnego mi się nie spieszy.
4. Odkryłam Olsztyn na nowo, a wszystko dzięki temu, że spacerowałam po nim z rodziną.
5. Obroniłam się!
6. Spełniło się moje marzenie dotyczące liczby obserwatorów. Jakiś czas temu wybiło 800 i ludzi cały czas przybywa.
7. Nauczyłam się robić na szydełku.
8. Zrealizowałam projekt #7dni7sukienek, który spotkał się z bardzo miłym odbiorem. Niedługo planuję wersję jesienną.
9. Do naszej świnkowej gromadki dołączyła Marcysia.
10. Nie zabrakło oczywiście grilli, zakupów, czy wypadów na kawę.
11. W wakacje nauczyłam się też kilku rzeczy dotyczących podejścia do masy spraw.

A jak Wam minęły wakacje? Co robiliście? 
Pozdrawiam serdecznie!

20:36

Podsumowanie letnich stylizacji

Podsumowanie letnich stylizacji

Hej!
Niestety ciepłe i słoneczne dni chyba już odeszły i nie pozostaje mi nic innego niż podsumować moje letnie stylizacje. W tym roku ukazało się ich wyjątkowo dużo i w związku z tym miałam problem, czy pokazywać Wam najlepszą (moim zdaniem 5), czy zebrać wszystkie. Zdecydowałam się ostatecznie na to drugie i proszę Was o wybranie najlepszych zestawień.
Dominowały u mnie zdecydowanie sukienki, częściowo przez projekt #7dni7sukienek, ale głównie przez to, że ja wprost uwielbiam chodzić w tej części garderoby. 
 














I jak? Którą stylizację wybieracie? 
Pozdrawiam serdecznie!

17:00

Zestaw na ciepło-chłodne dni

Zestaw na ciepło-chłodne dni

Hej!
Pozwólcie, że się pochwalę. Wczoraj się broniłam i wyszłam z sali z... piąteczką. Teraz zamykam ten okres życia za sobą i czekam na kolejne wzywania.
Zdradzę Wam, że kiedyś bardzo chciałam być człowiekiem uniwersalnym, czyli takim kimś, kogo wszyscy lubią. Zawsze uśmiechnięta, pomocna, pozytywnie nastawiona do całego świata. Z czasem jednak mi się to znudziło. Po prostu przestałam chcieć być słynną zupą pomidorową, bo wszystkim nie dogodzę. I wiecie, jak ta zmiana na mnie wpłynęła? Zaczęłam spać spokojnie.


Wam też radzę odpuścić sobie misję pod hasłem "niech mnie wszyscy lubią", bo to niemożliwe. Lepiej, żebyście Wy same siebie lubiły, a nie stanie się tak, dopóki nie przestaniecie zadowalać całego świata. Więc Kochane, od teraz skupiamy się na sobie, bo właśnie ta osoba, którą widzisz w lustrze powinna być Twoją najlepszą przyjaciółką. 


A teraz skupmy się na moment na stroju. Sama nazywam go przejściowym, bo sprawdza się idealnie w takie ciepło-chłodne dni. Waszą uwagę z pewnością zwróci kurtka. Pochodzi ona z Choies i jest dowodem na to, że na chińskich stronach można znaleźć coś porządnego. Posiadam ją już ze 3 czy nawet 4 lata i jak widać... trzyma się rewelacyjnie.



kurtka - choies
spódnica - Bershka
bluzka - second hand
torebka - no name
buty - second hand 
 

Pozdrawiam serdecznie!
Copyright © 2016 różowa szminka , Blogger